niedziela, 1 grudnia 2013

Paul Walker nie żyje

Wstaję dzisiaj, przeglądam wiadomości i widzę wiadomość, że... Walker nie żyje. Pierwsza moja myśl - coś chyba źle widzę i że to pewnie wina porannego kaca. Przecieram oczy i widzę to samo - myślę więc, że chyba komuś się daty pomyliły, bo dziś na pewno nie jest 1 kwietnia, tylko 1 grudnia. Przecieram znowu oczy, patrzę na datę - no jednak nie prima aprilis... Jeden z moich ulubionych aktorów zginął dziś w nocy. Miał raptem 40 lat. Według tego co udało mi się doczytać, jechał jako pasażer w aucie kolegi. Było to sportowe Porshe. Wypadli z drogi jadąc z ogromną prędkością i uderzyli w drzewo. Auto spłonęło, oboje zginęli na miejscu... Nie spodziewałem się dzisiaj takiej wiadomości, naprawdę. Walker był jednym z moich ulubionych aktorów, bardzo sympatycznym gościem, nie dało się go nie lubić. Większość zapewne kojarzy go jedynie z "Szybkich i wściekłych", ale tak naprawdę miał na swoim koncie o wiele ciekawsze filmy, niż ta blockbusterowa saga. Swoją drogą, czy to nie ironia losu? Ikona "Szybkich i Wściekłych" ginie nie inaczej jak właśnie w wypadku samochodowym... Szkoda, naprawdę mi szkoda.

Auto, którym jechał Walker dosłownie owinęło się wokół drzewa, nic praktycznie z niego nie pozostało. Po uderzeniu stanęło w płomieniach z tego co udało mi się przeczytać w zagranicznych mediach. Znalazłem też jedno zdjęcie z tego miejsca w momencie, gdy straż pożarna kończy już dogaszać samochód.
Przypomnę może dwa moje ulubione filmy z jego udziałem - i tak jak napisałem, nie będą to "Szybcy i wściekli", tylko bardzo pozytywny w odbiorze "Into the blue" i przegenialny "Running scared".
Rest in peace Paul Walker... :(





Tutaj więcej informacji: http://www.nydailynews.com/entertainment/gossip/paul-walker-dies-crash-report-article-1.1533786



Zdjęcia z wypadku:



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz