poniedziałek, 14 stycznia 2013

Operacja Argo, Kret i Nieodwracalne - polecam filmy

Po miesięcznej pracy nad swoim filmem ("Metal Militia") czas odpocząć i nadrobić zaległości w oglądaniu. Narazie obejrzałem jedynie kilka z zaplanowanych filmów - poniżej napisałem krótkie opisy. Wszystkie te filmy polecam z czystym sumieniem.


"Kret"
2010, Polska, reż. Rafael Lewandowski

Polski film zahaczający o tematy rozliczania się z PRL-owską przeszłością. Opowiada historię związkowca Solidarności (Dziędziel), który zostaje oskarżony o pracę dla SB. Dla opinii publicznej facet z bohatera staje się nagle zdrajcą, a jedynymi osobami, które nie wierzą we wszystkie te oskarżenia są brat i syn "konfidenta". Kawał rewelacyjnego kina, doskonale nakręcony (jak na polskie produkcje) i trzymający w napięciu, aż do zaskakującego finału. Kapitalne role Dziędziela i Pszoniaka, ba - nawet Szyc się tutaj spisał i stworzył przekonywującą rolę. Kret to bezapelacyjnie jeden z lepszych polskich filmów ostatnich lat i co bardzo lubię w filmach - poruszający dość drażliwe tematy, tym samym dający dużo do myślenia i nawet w pewien sposób przerażający, jeśli patrzeć na niego "historyczno-społeczno-politycznym" okiem. Kiedyś napisałem, że może jeszcze jest nadzieja odnośnie polskiego kina i że być może nasza kinematografia podniesię się powoli z dna. Z tego co widzę ostatnio - to powoli, nieśmiało, ale konsekwentnie kręcimy raz na jakiś czas dobre filmy. Kret jest jednym z nich.

Moja ocena: 7/10


"Argo" ("Operacja Argo")
2012, USA, reż. Ben Affleck

Bena Afflecka czas zacząć doceniać. Mimo, iż nigdy nie przepadałem za tym jegomościem (zawsze zwyczajnie mnie śmieszył), tak tym razem, po tym filmie, zmieniłem to podejście. Facet nakręcił jeden z najlepszych filmów ostatnich lat i w dodatku zagrał w nim bardzo przekonywującą rolę. Fabuła filmu jest dość absurdalna, wręcz aż szalona i pewnie byłaby to niezła "szpiegowsko-wojenna" bajeczka, gdyby nie fakt, że...historia wydarzyła się naprawdę. Film opowiada o misji ewakuacji 6 pracowników ambasady USA uwięzionych w ogarniętym wojną domową Teheranie. Zamiast jednak scen rodem z Mission Impossible, mamy tutaj pomysł wywiezienia ich z kraju...przebranych za ekipę filmową, która rzekomo w Teheranie ma kręcić zdjęcia do filmu o kosmitach. Szalone, lecz oparte na faktach. Wszystko to wydarzyło się naprawdę w 1980 roku. Film jest rewelacyjny, doskonale przemyślany i logicznie zmontowany. Cała historia, pomimo absurdalności przedstawiona jest w przekonywujący, dramatyczny sposób. Doskonałe kino i jakie emocje. Pomimo wiadomego finału (nie jest tajemnicą, że akcja się udała) film trzyma w napięciu przez cały czas.
Moja ocena: 8.5/10


"Irréversible" ("Nieodwracalne")
2002, Francja, reż. Gaspar Noé

Bardzo mocny film, chyba jeden z najmocniejszych jakie w życiu widziałem. Szczerze mówiąc, ciężko było mi go obejrzeć, chciałem wyłączyć po kilku minutach, jednak w jakiś sposób dotrwałem do końca i mimo wszystko nie żałuję. Ten film jest przede wszystkim inny - jest nakręcony na odwrót - zaczyna się od końca, a potem historia cofa się do tyłu. Film opowiada historię kobiety (śliczna Monica Bellucci), która w dość brutalny sposób zostaje zgwałcona gdzieś w jakimś podziemnym przejściu w drodze powrotnej do domu. Co jak co - ale takiej sceny gwałtu to ja jeszcze w filmie nie widziałem. Ta scena jest tak przerażająca i tak realna, że aż boli, gdy się ją ogląda. Dodatkowego efektu nadaje fakt, iż praktycznie przez cały czas trwania filmu kamera lata jak szalona po ekranie, a tutaj, podczas tej jednej (choć długiej) sceny - zatrzymuje się. Film rozpoczyna scena zemsty na oprawcy dokonana przez męża (niezawodny Vincent Cassel) kobiety. Rozpoczyna się więc mocno - od brutalnej "egzekucji" napastnika, a następnie cofamy się w czasie, by dowiedzieć się o co chodzi, co się stało i jaka była przyczyna. Mimo iż trudny w odbiorze - to jednak świetny jest to zabieg. Daje do myślenia, stwarza przeświadczenie, że to co się wydarzy jest nieuniknione, że już niczego nie można zmienić. Ale to trzeba zobaczyć samemu. O ile oczywiście nie wyłączy się filmu po kliku minutach - gdyż jest to tak ciężki film, że momentami aż ohydny w odbiorze. Ale w tym cała jego brutalna siła.
Moja ocena: 7/10



W kolejce do obejrzenia czekają: "The Impossible ("Niemożliwe") z Naomi Watts i Ewanem McGregorem, czyli surwiwalowa historia przetrwania jednej rodziny na tle tsunami w Tajlandii (podobno rewelacyjny kawał kina), "Życie Pi", bo jestem ciekawy tego efektu i całej tej historii chłopca i 3D tygrysa, "Zero Dark Thirty" ("Wróg nr 1") na którego seans czekam z utęsknieniem, gdyż uwielbiam filmy Bigelow (ta babka ma większe jaja niż cały Hollywood razem wzięty), "Django" - czyli nowe dzieło mistrza Tarantino, "7 Psychopatów", który ponoć miażdży system, "The Master" ("Mistrz") P.T. Andersona i polskie: "Sęp" z podobno całkiem niezłym scenariuszem i drętwym jak zawsze Żebrowskim oraz troszkę starsza "Obława" z podobno rewelacyjnym jak zawsze Dorocińskim. Po seansie zdam relację.

        

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz