poniedziałek, 3 grudnia 2012

R.5 - scenariusz (prolog), 2002

Scena I (prolog):

Osoby:

- Sabath (archanioł)
- Angela (anioł)
- Policjant (człowiek)
Miejsce i czas akcji: 
moje osiedle, 1999
[ Sabath siedzi z Angelą na dachu sklepu i rozmawiają ]

- Sabath: Ludzie nie mają wyobraźni...

- Angela: Dlaczego masz takie złe przekonanie o ludziach?
Pod pewnym względem są lepsi od nas...

- Sabath: W jakim? W tym że mają wolną wolę i mogą robić co im się tylko zapragnie?
Angela, uważasz to za pozytywny atrybut?

- Angela: Nigdy nie marzyło Ci się być po prostu...wolnym?

- Sabath: Wolnym? Czy Ty to uważasz za wolność?
Popatrz na nas - czy my urządzamy wojny tam na górze? Czy anioł dla anioła jest wrogiem?
Czy zabijamy się dla prostokątnych szeleszczących papierków?
Znasz przecież odpowiedź...

- Angela: Nie twierdzę, że ludzie są idealni, ale my też nie jesteśmy...

- Sabath: Owszem Angela, nikt nie jest idealny...
Ale jesteśmy lepsi od nich, mamy bogatszy zestaw uczuć, jesteśmy zdyscyplinowani, stajemy zawsze po właściwej stronie, jesteśmy nieśmiertelni...
Mało który człowiek może się tym pochwalić..

- Angela: Nie zapominaj, że my też zabijamy.

- Sabath: Ale w jakże słusznym celu...powiedz czy zabijamy niewinnych?
Czy zabijamy dla ludzkich bogactw? Czy zabijamy z czystej nienawiści???
Nie Angela. My mamy misję do spełnienia, my jedynie likwidujemy zło i ludzi którzy zeszli na ciemną stronę...
To raczej prostowanie świata niż zabójstwo...Tak nas uczyli, pamiętasz?

- Angela: Więc sam przyznajesz, że istnieją też dobrzy ludzie...
Nie powinieneś potępiać całej ludzkiej polulacjii.

- Sabath: I nie robię tego, staram się tylko uświadomić Ci, że duża większość tego świata nie stoi po właściwej stronie...
Ile razy tutaj schodziłaś? To dopiero Twój trzeci raz...
Ja byłem tu zsyłany zbyt często, by nauczyć się praw rządzących ich światem i Uwierz mi, że ich życie tutaj - na Ziemi wygląda trochę
inaczej, niż Ci się może wydawać...

- Angela: Nie kwestionuję Twojego doświadczenia Sabath i bardzo szanuję Twój punkt widzenia, ale powinienieś spróbować doszukać się także ich
dobrych stron...

- Sabath: Staram się, uwierz mi Angela, staram się, ale trudno jest - nawet dla Nas - pojąć ich prawdziwe potrzeby i pragnienia...

- Angela: A jakie pragnienia mamy My?
Czy to nie ironiczne, że tak jak oni pragniemy być najlepsi, wykazać się za wszelką cenę i również jak oni, nie przebieramy w środkach?

- Sabath: Ale nasze cele je uświęcają...

- Angela: ...hmmm.

- Sabath: Zadam Ci pytanie Angela: Czy zaufałabyś człowiekowi?

- Angela: Co?

- Sabath: Czy potrafiłabyś zaufać w pełni człowiekowi?

- Angela: Gdybyś Ty był tym człowiekiem....

- Sabath: Wiesz, ze nie o tym mówię...

- Angela: Wiem....po prostu...po prostu chciałam....

- Sabath: Wiem...

[ Angela wstaje i odchodzi od Sabatha ]

- Sabath: Angela!!!

[ Angela się zatrzymuje ]

- Sabath: Przepraszam....ja po prostu wciąz Cię...


[ podjeżdża patrol Policji ] 


- Policjant: Stać! Policja!
ODŁÓŻ BROŃ KOLBĄ DO GÓRY I POŁÓŻ SIĘ NA ZIEMII!! JUŻ!!!

- Sabath: Musisz mi wybaczyć, ale nie mogę tego zrobić...

- Policjant: KŁADŹ SIĘ, ALBO CIĘ ROZWALĘ!!

- Sabath: Wybacz, ale to też jest nie do wykonania...
Nie mozesz mnie zabić...nie jestem taki jak Ty....nie rozumiesz...

- Policjant: NIE PIERDOL, TYLKO RÓB CO CI MÓWIĘ!!!

- Sabath: Odejdź człowieku, odejdź, nie mam na celu zabicia Cię, ale jeśli będę musiał, to zrobię to.

- Angela: Sabath, nie rób tego. On tylko robi, co co do niego należy!

[ Policja otwiera ogień do Sabatha ]

- Sabath: Przykro mi....

[ KONTROLA nad Sabathem i początek akcji]

4 komentarze: